23.10.2014

Dwa miesiące w Stanach!

Hej dziewczyny!

Jestem już 2 miesiące tutaj w Stanach. Jak do tej pory wszystko jest w porządku, jakoś się układa powoli i zdecydowanie wpadłam już w tygodniową dość nudną rutynę. Teraz jeszcze na dodatek mam angielski więc w ogóle czas mi ucieka...

Ale może od początku: lot samolotem super i bez problemów. Kocham latać!! To takie niesamowite patrzeć na wszystko z góry. Szkolenie opór nudne i mega zimno w tych salach konferencyjnych, najgorszy był chyba pierwszy dzień. W NYC byłam na obu wycieczkach no i co tu dużo mówić, meega! Na początku trochę tak dziwnie się tam czułam, ciężko to wytłumaczyć, nie czułam takiego wow tylko bardziej, że wreszcie jestem we właściwym miejscu, a do tego wszystkiego jeszcze przytłoczona tym, głupie, I know, I know...

Pierwsze chwile u rodzinki spoko, trochę zdystansowani byli ale też nie było niezręcznie w ogóle, potem z każdym dniem lepiej. Party people to z nich nie są ale wszystko układa nam się bezproblemowo. Nie wtrącają się w to co robię z dziećmi, nie zwracają mi uwagi, ufają, pomagają. Ogólnie narzekać nie mogę; nie muszę sprzątać, nie płacę za benzynę, nie gotuję, hości pożyczają mi kasę lol, nie pracuje więcej niż muszę ale jednak wolałabym chyba mieć trochę bliższe relację z nimi. Jasne mogę z hostami pogadać kiedy chce, czuje się komfortowo w domu itd ale brakuje takiej bliskości, spędzania więcej czasu razem itd. Właśnie tego się trochę obawiałam przed przyjazdem, że będą trochę zamknięci(?) i tak jest. Dzieci: mały jest dosłownie najsłodszy na świecie i wcześniej nie było z nim żadnych problemów, ale teraz już trochę szaleje, "NO" to jego ulubione słowo. Starszemu trochę zajęło przekonanie się do mnie, na początku nie chciał się bawić razem i takie tam, ale spoko nie przeszkadzało mi to haha. Nie powiem żeby był najgrzeczniejszym dzieckiem na świecie ale jakoś ciężko też nie jest. Gdyby nie to że każą mi latać za sobą i bawić się w berka to byłoby bardzo spoko. 

Pogoda tutaj jest dziwna, do niedawna jeszcze w ciągu dnia były upały do 30 stopni i oczywiście bezchmurnie, tylko poranki i wieczory były chłodne. Ale teraz się już ochłodziło, rano jest opór zimno, dzisiaj np. było 13 stopni a potem o 14 gorąco wiec masakra, nie wiadomo jak się ubierać, j a chodzę w kurtce, długie spodnie, zakryte buty a dzieci szorty i krótki rękawek :D No i oczywiście wszechobecna klimatyzacja, której szczerze nienawidzę.

San Francisco - jak do tej pory byłam tam tylko dwa razy, żałosne hahah, ale w niedzielę chyba pojadę znowu. Aż mam wyrzuty sumienia, że co by było jakbym musiała nagle wracać i przez dwa miesiące mieszkania tutaj w ogóle nie poznała tego miasta. Nie potrafię opisać jakie wrażenie na mnie wywarło, z jednej strony bardzo mi się podobało ale z drugiej trochę się rozmywało z moimi wyobrażeniami. Ale przede mną jeszcze sporo wizyt za nim będę mogła sobie wyrobić pełną opinię. Po prostu wydawało mi się, że zakocham sie w tym mieście od pierwszej chwili i byłam przekonana, że to moje miejsce na ziemi a tak się nie stało. Narazie.

Za mną już pierwsze większe trzęsienie ziemi, to było jakieś dwa tygodnie po moim przyjeździe i było całkiem silne, z tego co pamiętam koło 6 stopni w tej sklai. Niesamowite przeżycie, obudziłam się w nocy i całe łóżko się trzęsło i drzwi trochę latały w futrynie. Bardziej byłam tym wszystkim excited niż przestraszona. Ale wszyscy mówią, że było to najsilniejsze od dłuższego czasu, i że raczej tu u nas ich nie czuć aż tak bardzo.

Tutaj gdzie mieszkam, middle of nowhere, mam małe zoo, codziennie widzę jelonki i sarenki, nie ma spaceru bez nich i cały czas boje się, że wpadną mi pod samochód. Jaszczurki też są codziennością dla mnie. Wiewiórki są tu wszędzie! Od czasu do czasu spotykam też dzikie indyki (!), szopy pracze i inne tego typu. Oczywiście bliższe spotkanie z największym pająkiem w moim życiu też już za mną lol.

Angielski - przed wyjazdem zawsze jakoś tak ironicznie pochodziłam to tego tematu, nie potrafiłam zrozumieć obaw przed wyjazdem związanych z poziomem angielskiego, całego tego analizowania czy ten angielski będzie się poprawiał czy nie. Wychodziłam z założenia, że martwienie się tym jest bez sensu i przecież oczywiste jest, że szybko angielski podłapiemy. Aż tu nagle sama stałam się taką osobą haha. Jestem tu dwa miesiące a mój angielski ani rusz. Jasne jakieś tam nowe słówka ogarnełam ale raczej niewiele, wręcz czasami wydaje mi się, że jest gorzej bo po prostu w ogóle się nie staram jak mówię. Nie miałam żadnej blokady ani problemów z dogadaniem się ani nic takiego, po prostu się nie zastanawiam jak mam coś powiedzieć, czy to poprawnie czy nie whatever, mówię jak leci. I tak jakoś już zmęczona tym jestem, chciałabym mówić zajebiście już teraz na zawołanie, nie mam cierpliwości żeby czekać dłużej. Wydaje mi się, że osoby z kiepskim angielskim uczą się błyskawicznie, z każdym dniem widzą poprawę a ja utknęłam w punkcie. 

Oszczędzanie - ahahaha, oczywiście jestem au poor. Przed wyjazdem byłam pewna, że bez problemu będę w stanie odłożyć pieniądze i pewnie z czasem przyjdzie taki moment, ale jak narazie jestem spłukana. Na początku jest tyle rzeczy do kupienia, wszystko czego zapomniało się z PL albo po prostu się nie opłacało brać, do tego wszyskiego trzeba spróbować no i w końcu też nie po to wyjechałam na drugi koniec świata żeby siedzieć w domu. A każde wyjście to kolejne $$$

Homesick -  jak do tej pory wszystko ok, wiadomo tęsknie bardzo, ale nie jakoś nienormalnie, nie mam myśli o powrocie do PL, nie żałuje, że tu przyjechałam. Zwykle to są takie myśli co przemijają po chwili, najważniejsze żeby im się nie dać i wszystko będzie w porządku. Miałam tylko jeden taki gorszy moment któregoś wieczoru z tydzień temu ale też następnego dnia wszystko było ok. 

Na początku też trochę byłam znudzona bo nie miałam za bardzo znajomych a czasu w ciągu dnia aż za dużo. Dotarcie do au pair z mojego cluster trochę mi zajęło. Dziewczyny, które są tutaj dłużej mają  wyjebane na nowe, odpisać na maila to mega łaska, a co dopiero się spotkać. Ale teraz już spoko, znam w sumie sporo dziewczyn z okolicy chociaż z większością widziałam się tylko raz czy dwa. Ciężko też, wręcz niemożliwie jest dotrzeć do zwykłych amerykańców co w sumie jest smutne.

Co tam jeszcze, jedzenie! Osobiście jakoś nie odczułam tego okropnego amerykańskiego jedzenia, o którym tyle się naczytałam, pewnie dlatego, że w raczej w domu nie jadałam typowych polskich obiadków, a tutaj też mam to szczęście, że codziennie hości gotują świeży obiad a nie jakieś mrożonki. W knajpach też raczej spoko, porcje spore ale jeszcze z jakąś ogromną się nie spotkałam. Co do fastfoodów to w sumie za wiele nie zwiedziłam ale In-N-Out <3 Ale za to nienawidzę amerykańskiego chleba, chociaż w sumie chlebem to bym tego nie nazwała. Na początku było mi to obojętne, wszyscy narzekali ale mi to jakoś specjalnie mi nie przeszkadzało, ale teraz po dwóch miesiącach to nie powiem zjadłabym prawdziwy chlebek razowy czy świeżą kajzerkę, albo croissanta z biedry hahahaha. Jeszcze te bagle przeżyję, ale te pozostałe wyroby to masakra, nawet te niby lepsze, z wyższej półki. Muszę chyba w San Francisco poszukać jakiejś porządnej piekarni :(

Jak do tej pory nie zwiedziłam w sumie za dużo, właściwie to nic haha. Byłam tylko w pierwszy weekend z rodzinką na południe od LA, ale oprócz pięknej plaży nic tam nie widziałam, dwa razy SF, większość okolicy bliższej i raz plażowanie w Santa Cruz. Ale za to na Thanksgiving jadę na tydzień do NYC, I can't wait!! 

Jakieś randomowe fotki, trochę chujowa jakość ale są haha: spacer do pier 39, lombard street, foczki, widok na miasto po morderczym wspięciu się na szczyt lombard, zachód słońca z widokiem na Golden Gate, zachód słońca i okolica, widok na Berkeley, SF, Oakland i całą zatokę, na zdjęciu chyba nie widać ale na żywo był piękny Golden Gate widoczny, snapy i selfie's lol, tak mam tylko jedną minę 











To chyba na tyle. Zapraszam na INSTA i przesyłam pozdrowionka z Cali, buziaki :* :)

17.08.2014

Ta ostatnia niedziela...

Ta ostania niedzielaa... dzisiaj się rozstaniemy... no dobra jutro jednak! Tak więc dziewczyny zostały mi ostatnie godziny w Polszy. Na początku w ogóle się nie stresowałam, ale teraz to już się zastanawiam po co mi to wszystko?! A przede wszystkim jestem ciekawa jak to będzie. Za tydzień moje życie będzie wyglądało totalnie inaczej. Zobaczymyy... :)

Ogólnie kiepsko idzie mi to pisanie bloga, ciekawe jak długo wytrzymam. Zakładając go bardziej chciałam być częścią społeczności au pairek niż przelewać tu swoje myśli. Chociaż w sumie chciałabym prowadzić coś w stylu 365 photos, albo przynajmniej notka podsumowując każdy tydzień.

VISA
Z wizą poszło gładko, kilka dni po zmatchowaniu od razu dostałam komplet dokumentów i jeszcze tego samego dnia wypełniłam całą aplikację > zapłaciłam i umówiłam się na spotkanie dwa dni później. Spotkanie miałam dosyć wcześnie rano więc nie było dużego tłumu, wszystko szło szybko i sprawnie a sama rozmowa z konsulem trwała krócej niż dwie minutki. Już nie pamiętam dokładnie ale zapytał mnie gdzie będę au pair, czy rozmawiałam z tą rodziną na skype (chyba) jakie dzieci  i czy dostałam tą listę praw jakie mi przysługują i  żebym się z tym zapoznała. Potem dosyć cicho powiedział, że mam wizę i to tyle więc ja jak to ja później w domu wkręcałam sobie czy aby na pewno dostałam tą wizę hahaha. No ale przyszła!  Tak więc równo tydzień po zmatchowaniu miałam już wizę :)

LOT
Od razu po zmatchowaniu pojawiły się na moim profilu bilety, oczywiście z przesiadką. Lecę Lufthansą z Warszawy o 6:45 (SIC!) do Frankfurtu a stamtąd o 11:20 United Airlines na lotnisko Newark, w NYC będę koło 14. W sumie to dobrze bo trochę wcześnie aby na spokojnie przygotować się na następny dzień. Tego samego dnia leci jeszcze jedna Polka ale ma inne loty :( Za to wiem, że lecą ze mną na pewno cztery Niemki, z jedną gadam i wydaje się spoko więc mam nadzieję, że jakoś się odnajdziemy na tym lotnisku. Niestety jak nie uda mi się zmienić na lotnisku to nie będę miała miejsca przy oknie :(

WALIZKI
Walizki kupiłam też dosyć szybko. Dzięki Magdzie zajrzałam do Pucciniego i kupiłam tam zestaw małą i dużą, mają idealne wymiary są porządne i nie kosztowały dużo. Mega się cieszę bo początkowo chciałam kupić te David Jones albo jakieś inne z allegro a te są lepsze. Jedyne co mi się nie podoba to kolor, no ale były jeszcze tylko czarne do wyboru. To są dokładnie TE

PAKOWANIE
No z tym to najgorzej, w sumie jeszcze nie jestem do końca zapakowana i wychodzi mi lekki nadbagaż haha, trochę lipa

PREZENTY
Nad prezentami długo się zastanawiam, w sumie od samego początku już zaczęłam kupować jakieś drobiazgi. Trochę wydaje mi się, że mało mam dla tych chłopców ale już nie miałam pomysłów więc trudno.

Dla najmłodszego mam takie karty z pojazdami do dorysowania, dla starszego Legendy Polskie i puzzle 3D a do tego zestawy naklejek dla obu jeszcze. Dla dziadków mam album o Polsce a dla rodziców kubki w łowickie wzory i alko. No i oczywiście słodycze :) Książki wszystkie zgapione od innych dziewczyn, sorki!





Jeszcze dla starszego chłopca kupiłam Lego na urodziny bo ma w pierwszy weekend jak tam będę. I wgl jego party będzie miało motyw Lego i będą specjalni ludzie pomagający im robić jakieś Lego maszyny lol


PRE-DEPARTURE PROJECT
Nad tym projektem męczyłam się trzy tygodnie, tzn głównie myślałam o tym, że muszę go zrobić hahah
Zaczęłam szybko, powycinałam kartki, ozdobne napisy zrobiłam, powklejałam zdjęcia swoje i rodzinki a potem utknęłam i zabrałam się za to w piątek teraz. Tak wygląda to mniej więcej, jeszcze będzie związane wstążką. W sumie mam 19 stron, po jednej na każdy temat, pozdro dla dziewczyn, które robią z tego grube księgi






Macie tutaj kilka zdjęć jeszcze żeby nie było, że nic nie wstawiam.


Tak, żyję Snapchatem hahah

Ta pierwsza to ja oczywiście, niespodzianka lol, ale chyba mnie jeszcze nie widziałyście, drugie to kochana Warszawa, trzecie to mój najukochańsza ever Tosia, nie wiem jak mogę wyjechać bez niej :(

Aaa no i założyłam sobie INSTA ale na razie nic tam nie ma. Ale będzie! Zamierzam spamować ze Stanów i zostać insta famous haha. Możecie dawać mi serduszka i obserwować mnie, nie obrażę się, spoko!

To by było na tyle chyba.... Mam nadzieje, że wszystko będzie okej, trzymajcie kciuki ja za was też trzymam i do zobaczenia w USA :)

Całusy dziewczyny :**

24.07.2014

Zaległe matche

Nadrabiam zaległości w matchach(?). Tak jak pisałam byłam w dwóch agencjach. Ciężko mi powiedzieć jak to się stało, że tych rodzin miałam aż tyle. Na początku ten wyjazd był taki odległy, nieprawdopodobny i traktowałam te rodziny chyba trochę bardziej jak ciekawostkę. O fajnie, fajnie, pokażcie co macie dalej.. Do tego dochodził jeszcze fakt, że na początku miałam ustawioną opiekę nad dziećmi poniżej 2 roku życia, a nie chciałam się takimi zajmować i nie wiedziałam, że mnie to ograniczy. Potem już po troch miałam dość, każda rodzina taka same, te same listy, obowiązki, dzieci tak samo  'super, wychowane i idealne'. Potem był koniec roku szkolnego i miałam mnóstwo innych rzeczy na głowie to tak tylko grzecznościowo odpisywałam tym rodzinom bez specjalnego zaangażowania. Więc no wina z jednej strony jest moja, nie śpieszyłam się zbytnio z wyborem, nie chciałam brać pierwszej lepszej. Ale też tak szczerze mówiąc nawet przy takiej ilości matchy i różnorodności i w dzieciach i miejscach z których rodziny pochodziły niewiele było rodzin, które bardziej rozważałam. Gdybym jeszcze raz miała aplikować zdecydowałabym się tylko na jedną agencję i zrobiła to bliżej daty wyjazdu, tak na 3-4 miesiące przed a nie pół roku.... można zwariować przez tyle czasu!


MATCHE Z APiA

MATCH #26
DZIECI: dziewczynka 5 lat, chłopcy 4 i 2,5
MIASTO: Solon, Ohio
Była to rodzinka żydowska i do tego mega aktywna w swojej społeczności. Jakoś tak w ogóle nie mogliśmy się zgrać, albo ja przekładałam rozmowę albo ja i w końcu po chyba z dwóch tygodniach zeszli mi z  profilu.  Nie wiem, wydawali się spoko, ale cała ta otoczka religijna, lokalizacja i 3 całkiem małych dzieci jakoś sprawiły, że w ogóle nie zależało mi na rozmowie z nimi

MATCH #27
DZIECI: chłopiec 9 lat
MIASTO: Ashburn, Virginia
Rodzinka całkowicie nie w moim stylu, inne zainteresowania itd., trochę sztywni można nawet powiedzieć, ale i tak postanowiłam nie odrzucać ich od razu, wymienialiśmy maile i mieliśmy się umówić na sykpe ale jakoś też nie mogliśmy się zgrać i w końcu mi napisali, że zmatchowali się z jakąś dziewczyną.

MATCH #28
DZIECI: chłopcy 6 i 4
MIASTO: Raleigh, North Carolina
Całkiem spoko, ale tam gdzie mieszkali nie ma dosłownie nic ale to nic interesującego w okolicy, no może poza oceanem :P Rozmawiałam na skype z HM  była bardzo mega! Ale nie do końca byłam przekonana do chłopców więc ostatecznie i tak nic z tego nie wyszło...

MATCH #29
DZIECI: chłopcy 2 i 4
MIASTO: Arlington, Virginia
Napisali mi mega miłego maila, po czym zaraz zeszli z profilu lol, a nawet spoko się wydawali

MATCH #30
DZIECI: chłopiec 3 i dziewczynka 6
MIASTO: Plymouth, Minnesota
Stety lub niestety się nie odezwali

MATCH #31
DZIECI: dziewczynki 5 i 7
MIASTO: Falls Church, Virginia
Napisali maila żeby umówić się na skypa po czym słuch o nich zaginął

MATCH #32
DZIECI: dziewczynka 13 i chłopcy 8, 11, 15 i 16
MIASTO: Englewood, New Jersey
5 dzieci do tego trzech nastoletnich synów, jeden z adhd i na dodatek są jeszcze żydowskiej religii i bardzo się jej trzymają...

MATCH #33
DZIECI: dziewczynka 5 i chłopcy 8 i 2
MIASTO: Annandale, Virginia
Najdziwniejsza sytuacja ever... Maila do mnie napisała mama HD i że to ona robi wstępną selekcje au pair, trochę beka no ale umówiłam się z nią i gadałyśmy. Zadawała mega szczegółowe pytania o list i referencje i ogólnie takie niespotykane pytania. W ogóle okazało się, że to jakaś bardziej skomplikowana sytuacja jest HD jest rozwiedziony i ma 2 dzieci swoich a w lipcu bierze ślub z kobietą, która też ma jedno dziecko więc razem będzie trójka w komplecie. No ale przeszłam kontrole babci i następnego dnia miałam rozmawiać już z jej synem i tą kobietą, napisałam im jeszcze maila potwierdzającego a tu ciszaa, ani nie odpisali ani na skypie się nie pojawili.... umówiliśmy się na skypa jeszcze raz, HD zaproponował mi trzy daty: 2x o północy i raz o 2 w nocy polskiego czasu i znowu to samo po północy czekałam pół godziny is twierdziłam, że to nie poważne i idę spać, napisałam im maila a w odpowiedzi dostałam tylko, że przeprasza i był na skypie godzinę później LOL

MATCH #34
DZIECI: dziewczynka 5 i chłopcy 8 i 2
MIASTO: Chicago, Illinois
Widmo

MATCH #35
DZIECI: dziewczynki 7,6 i chłopiec 4
MIASTO: Atlanta, Georgia
Też widmo

MATCH #36
DZIECI: dziewczynki 10 i 12
MIASTO: Larchmont, New York
Wymieniałyśmy przez nawet dłuższy czas maile, całkiem szczegółowe i nagle przestali odpisywać, czy to tak trudno napisać 'zaleźliśmy inną au pair, dzięki'. Wydawali się całkiem fajni, podobne zainteresowania, duże dziewczynki itd,.. ale nie mieli żadnych zdjęć i najpierw chcieli mnie przemaglować przez maile i nie chcieli na razie się umówić na skype... może mieli coś do ukrycia... hahaha

MATCH #37
DZIECI: chłopcy 4, 4 i 2
MIASTO: Scottsdale, Arizona
Rodzinka indyjska, napisali maila, odpisałam i znowu cisza

MATCH #38
DZIECI: chłopiec 10, dziewczynka 7
MIASTO: Houston, Texas
Pierwsza rodzinka z Teksasu więc byłam ich trochę ciekawa, ale pojawili się jak już miałam perfect match

MATCH #39
DZIECI: chłopiec 2, dziewczynka 5
MIASTO: Greenwich, Connecticut
Pojawili się jak już miałam perfect match więc zbytnio się nie wczytywałam w ich aplikację


MATCHE Z APC

MATCH #1
DZIECI: dziewczynka 3 lata i kolejna dopiero się urodzi
MIASTO: Arlington, Virginia
HM jest polką ale od małego mieszka w USA, HD Amerykanin. Oboje są prawnikami i dużo pracują. HM przez mejle wydawała się trochę sztywna i stanowcza. I chciałaby żebym mówiła do dzieci po polsku ;/ Ale mimo to umówiłam się z nimi na skypa i jakoś tak dziwnie to wyszło: oni nie mogli się do mnie dodzwonić bo nie dodali mnie do kontaktów lol a potem jak już wreszcie się zdzwoniliśmy to okazało się, że HM poszła do sklepu, trochę nie fajnie. A ten HD tak za bardzo nie ogarniał i nie wiedział o co ma mnie pytać i jeszcze odniosłam wrażenie, że jest trochę arogancki... zresztą potem i tak się nie odezwali ponownie

MATCH #2
DZIECI: chłopcy 4 i 6 lat, dopiero co urodzona dziewczynka
MIASTO: Kirkland, Washington
Jak dla mnie 3x NIE hahaha. Po pierwsze jest to rodzina Polaków i mieszkają w stanach dopiero 7 lat, do tego 3 dzieci w tym noworodek i jeszcze lokalizacja czyli okolice Seattle gdzie pada przez większość roku, chociaż samo miasto wydaje się super i z przyjemnością je odwiedzę to jakoś nie widzę siebie mieszkającej tam więc napisałam im po prostu szczerze, że nie jestem zainteresowana. W ogóle jest to rodzina, którą miała na profilu chyba każda dziewczyna, są we wszystkich agencjach a mimo to i tak ciężko im kogoś znaleźć.

MATCH #3
DZIECI: chłopcy 5 i 2 lata, dziewczynka 6 miesięcy
MIASTO: Bernardsville, New Jersey
Całkiem sympatyczni, rozmawiałam z HM tylko, sprawiała wrażenie takiej pozytywnie zakręconej, i opowiadała mi o eko jedzeniu jakie to jest ważne haha. Na dodatek sama nie pracuje i do pomocy była jeszcze niania, więc w sumie nie wiem po co jej jeszcze au pair. Miała się odezwać i miałyśmy się umówić na skypie jeszcze raz ale ofc się nie odezwała... Po czym po 1,5 miesiąca dostaje wiadomość, że znowu szukają au pai i czy jestem zainteresowana lol

MATCH #4
DZIECI: dziewczynki 5 i roczek, chłopiec dwa lata
MIASTO: Chelsea, Michigan ale przeprowadzają się do Sacramento, California!
Podobna sytuacja jak wyżej. Sympatyczni, gadaliśmy na skype, nie odezwali się więcej

MATCH #5
DZIECI: dziewczynka roczna i chłopcy 6 i 3
MIASTO: Bay Shore, New York
Kolejna polska rodzinka..... Więc no odpada od razu. A szkoda bo lokalizacja w miarę fajna i blisko oceanu <3

MATCH #6
DZIECI: dziewczynki 7 i 10
MIASTO: Maplewood, New Jersey
Bardzo spoko rodzinka, HM taka z charyzmą, wygadana... miałyśmy się umówić jeszcze raz na skype ale zbiegło się to z moją zmianą daty i ta nowa im już nie pasowała. Ogólnie bardzo sympatycznie. Ostatecznie wylądowała u nich inna Polka Iwona, na pewno będzie jej tam dobrze! :)

MATCH #7
DZIECI: dziewczynki 11, 9, 5
MIASTO: Pine Brook, New Jersey
Gadałam na skype na HM, podobało mi się, że w przeciwieństwie do większości miała przygotowane pytania i była taka rzeczowa... ale potem już się nie odezwała lol

MATCH #8
DZIECI: chłopiec 3 latka
MIASTO: San Francisco, California
Ohh boże jakie to życie jest przekorne. Jak dostałam maila i patrze, że tylko jedno dziecko więc spoko to aż musiałam zmusić się, żeby sprawdzić ich profil i dosłownie powiedziałam mamie"no dobra sprawdźmy z jakiego zadupia są" patrze a tam wymarzone SF!! Hahaha śmiesznie, ale potem nie było już tak fajnie. Byli rodziną Azjatów i w sumie z jednej strony mi to nie przeszkadza ale z drugiej ich kultura jest tak odmienna, że nie wiem czy bym się zdecydowała na wyjazd do nich. Zbiegło się to w czasie również ze zmianą daty i nowa im nie pasowała więc bez większego żalu się z nimi pożegnałam

MATCH #9
DZIECI: chłopcy 4 i 7
MIASTO: Chicago, Illinois
Widmoo, ale ogólnie jej (samotna matka) profil był całkiem fajny i chłopcy mega, mega słodcy

MATCH #10
DZIECI: chłopcy 5, 7 i 10
MIASTO: Salinas, California
Mega dziwni ludzie, gadałam z nimi na skypie i wyglądali mi na imigrantów z Meksyku, ich angielski był taki okrojony, kiepski wręcz i w ogóle dziwnie się zachowywali

MATCH #11
DZIECI: bliźniaki 2 letnie, chłopiec i dziewczynka
MIASTO: San Carlos, California
HD jest Azjatą i dzieci też są więc słodziaki, zwłaszcza chłopiec! Była to rodzina z którą bardzo długo byłam w kontakcie, chcieli mnie na swoją au pair i nawet się zastanawiałam bo byli bardzo w porządku a ja już byłam znużona całym tym procesem szukania rodziny, ale jednak coś mi w nich nie odpowiadało i nie chciałam do nich jechać

MATCH #12
DZIECI: bliźniaczki 2 letnie, dziewczyna 15 lat
MIASTO: Aurora, Colorado
Od razu zapytali czy mogę przyjechać wcześniej a nie mogę więc podziękowali i nawet nie rozmawialiśmy. Zresztą nie byłam zbyt zainteresowana bo nastolatka + dzidzie

MATCH #13
DZIECI: chłopiec 5, dziewczynka 2,5
MIASTO: Cary, North Carolina ale na jesieni przeprowadzają się do Jacksonville na Florydzie
Nad tą rodziną też się zastanawiałam, bardzo dobrze nam się rozmawiało i myślałam, że może nawet coś z tego będzie ale jeszcze przed drugim skype napisali, że wybrali inną dziewczynę.

MATCH #14
DZIECI: chłopiec 14 lat, dziewczyna 18 lat
MIASTO: Voorhees, New Jersey
Zapytali czy mogę przyjechać wcześniej a nie mogłam wtedy jeszcze więc to by było na tyle

MATCH #15
DZIECI: chłopcy
MIASTO: Livermore, California
Długo nie odzywali się, a jak już się odezwali to miałam moją rodzinkę już.

MATCH #16
DZIECI: chłopcy 2 i 5
MIASTO: Moraga, California
Mój Perfect Match!

Potem miałam jeszcze  kilka matchy ale to już od razu im odpisywałam, że już mam perfect:

MATCH #17
DZIECI: dziewczynki 8, 10 i 12
MIASTO: Randolph, New Jersey
Co śmieszne poznałam przez przypadek Niemkę, która będzie ich au pair bo lecimy tym samym samolotem.

MATCH #18
DZIECI: chłopiec 8, dziewczynka 6
MIASTO: Staten Island, New York

MATCH #19
DZIECI: chłopcy 15, 13 i dziewczynka 10
MIASTO: Vienna, Virginia

Pozdrawiam :) Trzymajcie się!

19.07.2014

PERFECT MATCH!

A więc dziewczyny stało się wszyscy mają Perfect Match, mam i ja! LOL 

W  sumie w pewnym momencie nie sądziłam już, że znajdę jakąś rodzinkę, byłam już znudzona całym tym procesem. Gdyby nie fakt, że nie miałam innego pomysłu na siebie a nie chciałam iść na magisterkę to pewnie bym zrezygnowała.

Początkowo jakoś nie byłam przekonana do tej rodziny, po essayu itd, poza tym to była kolejna podobna rodzina do poprzednich: Azjaci z Kalifornii miałam trzy takie pod rząd. W ogóle też taki miałyście, że rodziny pojawiały się falami bardzo podobne do siebie? Ja na początku miałam kilka z okolic Bostonu, potem z okolic DC, potem bardziej okolice NYC  w międzyczasie kilka z Ohio i kilka z Północnej Karoliny a potem właśnie Azjaci z Kalifornii. I jeszcze pojawili się na moim profilu na kilka dni przed obroną licencjacką, o której do dnia poprzedzającego nie byłam pewna czy się odbędzie więc miałam mnóstwo innych rzeczy na głowie. Ale potem jak już zobaczyłam zdjęcia to do razu wydawali mi się sympatyczni. Na skype rozmawialiśmy dwa razy i już po drugiej rozmowie napisali, że chcieliby się zmatchować ale ja miałam jeszcze jakieś tam drobne wątpliwości i kilka rzeczy było niejasnych więc poprosiłam o jeszcze jednego skype. Kolejny raz bardzo dobrze nam się rozmawiało, wszystko sobie wyjaśniliśmy, pokazywali mi dom itd. i oficjalnie potwierdziliśmy sobie match! 

Będę się zajmować dwójką chłopców 2,5 oraz 5 lat ale co ciekawe/dziwne dzieci chodzą do przedszkola/szkoły na całkiem długo w ciągu dnia. Tak więc mój schedule będzie wyglądał całkiem typowo, godzina albo dwie rano i potem od popołudnia do wieczora. Hości są lekarzami więc czasami może zdarzyć się praca w weekend kiedy jedno z nich pracuje ale to będzie bardziej na zasadzie pomocy. Dzieciaczki są słodziaszne i podczas skype pakowały się w kamerkę cały czas. Pewnie będzie z nimi trochę pracy bo to jeszcze maluszki ale właśnie z takimi dziećmi mam doświadczenie więc powinno być ok! I hope so..  To będzie ich pierwszy raz w programie co w sumie z jednej strony może okazać się plusem a z drugiem też minusem więc zobaczymy jak to będzie. Moja rodzinka mieszka w okolicy San Francisco czyli moja wymarzona lokalizacja! 

Zobaczymy co to będzie, czy warto było tyle czekać? Czy to rzeczywiście będzie mój Perfect Match? Czy odnajdę się w Kalifornii? Jak na razie jestem excited! I powoli zaczynam się stresować, dopiero teraz to wszystko staje się takie realne do tej pory to były dalekobieżne plany. I w ogóle wylatuję już za miesiąc! Miesiąc! A dokładniej 18 sierpnia.

W następnych notkach opiszę pozostałe prematche, chociaż w sumie wstyd się przyznać ile ich miałam hahah Do tej pory o tym nie pisałam chyba ale byłam w dwóch agencjach, poza Apia też w APC przez Prowork i mój Perfect Match jest właśnie z APC.

Dziewczyny, które mieszkacie w okolicy SF dajcie znać! Bardzo chętnie was poznam :)

30.05.2014

Czemu to tyle trwa?!

Hej dziewczyny :) Tak nadal nie mam rodzinki... Jestem już taka znużona tym. Postanowiłam trochę ponarzekać jakby to coś miało zmienić. Sama nie wiem czy czekać, zrezygnować, iść na magisterkę (NO WAY!), czy wykombinować coś innego? I have no idea... Byłam pewna, że w czerwcu, ba nawet w maju będę miała wszystko zamknięte już. A tak to nie wiem co dalej i sama nie wiem co już robić. Czas się kończy powoli...

Nie chcę jechać chyba do byle jakiej rodzinki tylko po to żeby się tam znaleźć, nie o to w tym chodzi moim zdaniem. Chciałabym rodzinkę taką jak przed wyjazdem opisywała Dominika albo teraz zmatchowała się Agata (so sweet!). Żeby czuć, że oni chociaż też się cieszą z wybrania mnie, a nie wzięli jako pierwszą lepszą. Jak na razie podobała mi się jakoś bardziej, tak, że wyobrażałabym sobie życie tam tylko rodzina z Arizony - match #3, było kilka całkiem spoko ale bez szału.

Takie tam wypociny...

Trzymajcie się :* <3

02.05.2014

Zmiany...

Zdecydowałam się zmienić datę wylotu na końcówkę września, głównie dlatego, że jestem leniem i boje się, że jednak nie uda mi się obronić w lipcu. Trochę mi szkoda, że to się tak przedłuży bo już czekam od listopada (sic!), poza tym większość z was wyjeżdża teraz albo w wakacje a w podobnym czasie wszystko zaczynałyśmy, no i tak smutno trochę. Będę tu umierać z zazdrości haha. Ale no dalej mam nadzieję, że w tym wrześniu to już na pewno uda mi się polecieć!

W międzyczasie założyłam sobie profil na Au Pair World i tam próbuję znaleźć jakąś rodzinkę na lipiec-wrzesień, ale jakoś tak opornie mi to idzie. Celuje w Hiszpanie albo UK. Jak na razie dostaje głownie odmowy więc pewnie nic z tego nie wyjdzie. W ogóle jakoś dziwnie tam jest...

Zanim zmieniłam datę miałam jeszcze kilka matchy, ale myślę, że teraz trochę to ucichnie bo większość rodzin szuka jednak au pair w okresie wakacyjnym. 

MATCH #21
DZIECI: dziewcznka 7 lat
MIASTO: Philadelphia, Pennsylvania
no essay, no photos, no mail, zniknęli po tygodniu

MATCH #22
DZIECI: chłopiec 2 lata
MIASTO: Henrico, Virginia
Nie za bardzo mi się spodobali i się cieszyłam, że nie napisali mi maila po czym zadzwoniła do mnie babka z USA czemu im nie odpisałam i że oni są bardzo mną zainteresowani, okay.... kazała mi do nich napisać,  napisałam i nadal zero odzewu było więc nie wiem po co ta afera była...

MATCH #23
DZIECI: chłopiec 6, dziewczynka 8
MIASTO: Fair Haven, New Jersey
Całkiem spoko byli, kobieta była reporterką CNN! I w ogóle gadałam z nimi przez tel a nie przez skype co było całkiem śmieszne, i to jeszcze taką konferencją na trzy telefony! Miałam z nimi się na skypa umówić ale zgrało się to w czasie ze zmianą daty a ta już im nie pasowała. Opowiadali mi, że do tej pory mieli same Niemki i ostatnio jedna z nich przysłała im zdjęci z drugą i okazało się, że poznały się zupełnie przypadkiem i odkryły, że były au pair u tej samej rodziny! lol śmiesznie

MATCH #24
DZIECI: bliźniaczki 5 lat
MIASTO: Round Lake, New York
Od nich dostałam najmilszego maila ever, ten list był tak i sympatyczny i jeszcze dołączony był link do youtube z filmikami dziewczynek. W sumie nie byłam zainteresowana bo mieszkali trochę daleko od jakiegoś dużego miasta. Ale i tak nie odpisali mi więcej na maila..

MATCH #25
DZIECI: chłopiec 5 lat
MIASTO: Riverside, Connecticut
Weszli mi na profil jak już zadecydowałam, że zmienię datę więc nawet za bardzo się nie wczytywałam w ich profil....

Buziaki dziewczyny! :*

26.04.2014

O co pytają host rodzinki?

Hej dziewczyny! :) Kilka rozmów z host rodzinkami już miałam i jak łatwo można się spodziewać większość pytań jest typowa i powtarza się na każdej rozmowie. Stwierdziłam, że zrobię listę, może to się komuś przydać, jak np stresuję się przed pierwsza rozmową :) Jak jeszcze coś mi się przypomni to dopiszę!
  • Jak byś siebie opisała?
  • Co lubisz robić w wolnym czasie?
  • Co powiedzieliby o Tobie Twoi przyjaciele?
  • Czy lubisz chodzić do klubów?
  • Czy palisz?
  • Czy pijesz dużo?
  • Co robisz w wolnym czasie?
  • Czy masz chłopaka?
  • Czy masz tatuaże/kolczyki?
  • Czy masz jakieś fobie?
  • Co lubisz jeść? Czy masz jakieś alergie?
  • Jak często jeździsz samochodem?
  • Jak się czujesz prowadząc samochód?
  • Jaki masz samochód?
  • Masz dużo przyjaciół czy kilka bliższych?
  • Opowiedz o swoim doświadczeniu z dziećmi?
  • Co zrobisz jak dzieci będą się kłóciły o zabawkę?
  • Co zrobisz jak dzieci będą niegrzeczne?
  • W co najbardziej lubisz się bawić z dziećmi?
  • Co będziesz robić z dziećmi w deszczowy dzień?
  • Czy mieszkałaś poza domem dłużej?
  • Co chciałabyś zwiedzić w USA?
  • Dlaczego chcesz być au pair?
  • Co chcesz robić po programie?
  • Co Twoi rodzice myślą o Twoim wyjeździe?
  • Kim są Twoi rodzice?
  • Czy myślisz, że będziesz tęsknić? Jak zamierzasz sobie z tym poradzić?
  • Skąd najbardziej chciałabyś znaleźć rodzinkę?
  • Jakie masz obawy związane z wyjazdem?
  • Jak zamierzasz zdobyć przyjaciół?
  • Jaki wartości możesz wnieść do rodziny?
  • Czy byłaś już w USA?
  • Jakie kraje/miejsca zwiedziłaś?

Tutaj macie jeszcze listę pytań ułożoną przez host mamy:

Może wy się spotkałyście z jakimiś dziwnymi pytaniami? Dajcie znać to dopiszę do listy :)
Pozdrawiam :)